O tym, jak przestałam bać się pająków. No prawie

Nie pamiętam dokładnie, kiedy postanowiłam bać się pająków, ale było to dawno temu i nawyk ten przetrwał do czasów dorosłości. Największych emocji dostarczały te duże i włochate osobniki, które czasami opuszczały swoją kryjówkę, by spotkać się ze mną w najmniej oczekiwanej sytuacji. Oczywiście, dla nich te spotkania również nie należały do najprzyjemniejszych, w końcu nie szczędziłam soczystych epitetów pod ich adresem.
Jak to się stało, że pewnego dnia zorientowałam się, że pająki choć trochę da się lubić i nie są już takie brrr? Wyszło to zupełnie przypadkiem i historia nie ma nic wspólnego z pająkami, i zaczyna się, kiedy dwójka moich młodszych kuzynów wróciła z dnia owada z czarnym (i strasznym) straszykiem diabelskim.
Przekładnie w mojej głowie zaczęły szybciej pracować, bo sama nazwa coś mi mówiła. No tak! Motyw straszyka pojawił się w Disco Elysium - genialnym i klimatycznym RPGu wydanym przez estońskie studio ZA/UM.
Kuzyni byli zachwyceni straszykiem i gorąco zachęcali mnie do podtrzymania go, na co ja równie gorąco odmawiałam. A że moja wizyta trwała dłużej niż 5 minut, to postanowiłam, że się odważę (i uratuję honor). I tak kilka godzin później po mojej dłoni przechadzał się mały straszyk. Uczucie było zaskakująco przyjemne, bo owad delikatnie muskał i łaskotał moją skórę.
A potem sprawy potoczyły się nadzwyczaj szybko. Sami przecież rozumiecie, jak czasem ciężko jest odmówić, szczególnie rodzinie.
I tak dołączył do nas Disco Kim, który chwilę pomieszkał w wielkim mieście, zdążył jeszcze zażyć polskiej wsi i ruszył z nami w daleką podróż.

Z początku jego obecność budziła pewne wątpliwości. “A co jak ucieknie z tego pojemnika i go nie znajdziemy?”, “A czy on w ogóle jest bezpieczny?” oraz najważniejsze “Czy podołamy roli opiekunów?”.
Musicie wiedzieć, że straszyki (przynajmniej te diabelskie) to bardzo “łatwe w obsłudze” zwierzęta, dlatego są często wybierane właśnie przez początkujących hodowców. Na dodatek są całkiem ładne, a jak już spędzicie z nimi trochę czasu, to może nawet przemknie Wam przez myśl, że to urocze i najpiękniejsze na świecie owady.
Co ciężko powiedzieć o pająkach, no chyba, że jest się arachnophilem.
Jednak między miłością a nienawiścią rozciąga się szerokie spektrum uczuć, wśród których znajdziemy taką ciekawość.
Ciekawość to bardzo przydatne uczucie (a także postawa życiowa) - pomaga wychodzić ze strefy komfortu i sprawia, że straszne rzeczy nie tylko stają się mniej straszne, ale nawet interesujące.
I tak w mojej głowie zamiast “Aaaaa pająk! Zabierzcie go!” pojawiły się myśli: “Skoro chce siedzieć w tym kącie, to niech sobie siedzi”. “O jakie ma zabawne nogi”. “Ciekawe, czy on mnie w ogóle zauważa?”.
Przeogromna w tym zasługa straszyka Disco. Opieka nad nim sprawiła, że stopniowo zaczęłam oswajać się z tym całym “robactwem” i reagować na nie ze spokojem, a nawet zainteresowaniem.
Oczywiście, dotyczy to przede wszystkim tych mniejszych osobników. Tarantule i ptaszniki, no cóż, są straszne nadal, nawet przez ekran komputera. :)
Do następnego! Paulina