Lago di Poschiavo - szwajcarskie jezioro tuż przy włoskiej granicy

Minęło kilka dni, odkąd mieszkanie na obrzeżach Grazu zamieniliśmy na klimatyczne lokum na szwajcarskiej wsi. Zdążyliśmy już obejść najbliższą okolicę i nadszedł czas na nieco poważniejszą “wyprawę”. Na górskie szlaki potrzebowaliśmy się jeszcze rozruszać, dlatego wybraliśmy całkiem przyjemną trasę wokół jeziora Poschiavo.
Dolina Poschiavo, w której się zatrzymaliśmy leży w kantonie Gryzonia i jest jedną z kilku dolin wchodzących w skład tzw. włoskiej Szwajcarii. Jeżeli uczycie się włoskiego, to tutaj zdecydowanie będziecie mieli okazję podszlifować język.
Dolina składa się z dwóch gmin: Poschiavo na północy i Brusio na południu, i na granicy tych dwóch gmin położone jest właśnie jezioro Poschiavo.
Co warto wiedzieć o jeziorze?
Leży na wysokości 962 m n.p.m.
Ma około 2,5 km długości i kilometr szerokości.
Trasa wokół jeziora wynosi około 7 km.
Jezioro powstało w wyniku polodowcowego osuwiska góry Giümelin.
Wzdłuż jego zachodniego brzegu biegnie trasa Kolei Retyckiej. Tak, tak, to te czerwone pociągi. <3
Najbliższe większe miasta to Poschiavo oraz Tirano (już za włoską granicą).
Nad samym jeziorem znajdują się 2 małe wioski - Le Prese na północy i Miralago na południu. W każdej z nich wsiądziecie do pociągów Kolei Retyckiej.
Naszą wycieczkę zaczynamy niedaleko Le Prese, auto parkujemy tutaj i ruszamy. :)



Po drodze mijamy kilka tuneli oraz informację, że wchodzimy na własną odpowiedzialność. Komunikat dotyczy prawego brzegu jeziora, gdzie istnieje ryzyko spadających kamieni.


Na horyzoncie droga krajowa nr 29, która prowadzi z Sankt Moritz (znany szwajcarski kurort), przełęcz Bernina (2328 m n.p.m.), aż do przejścia granicznego z Włochami.


Od ponad 120 lat jezioro Poschiavo wykorzystywane jest do produkcji energii elektrycznej w dolinie. Taką funkcję pełni również położone na wysokości 2294 m n.p.m. Lago Bianco (jezioro Białe) - na poniższym zdjęciu znajdziecie je zaraz przy prawej krawędzi. A te "słoneczka" to elektrownie, które rozproszone są po całej dolinie Poschiavo.



Docieramy do Miralago, czyli połowa trasy już za nami.

Zatrzymujemy się na chwilę i podziwiamy, jak promienie zachodzącego słońca spływają po zboczach gór.


Zdecydowanie najgłośniejsi przechodnie spotkani po drodze.

"Ale jak to nie czerwony?" Niektóre wagony pociągów należących do Kolei Retyckiej mają inny kolor niż ten klasyczny. Poza żółtym można spotkać również ciemny zielony, czy błękitny.

Ponownie w Le Prese. Odbijamy w prawo i kierujemy się w stronę auta.

Cała "wyprawa" zajęła nam nieco ponad 2,5 godziny spokojnego marszu z licznymi przerwami na zdjęcia i oglądanie okolicznych atrakcji. Nie obyło się również bez gratulacji, w końcu przeszliśmy aż 7 km po płaskim terenie. :D W co, będąc szczerze, powątpiewałam, zwłaszcza na początku trasy. Mój wewnętrzny maruda szybko jednak ustąpił - widoki były za ładne, a pogoda zbyt piękna, by trwać w tym stanie.
Do następnego! Paulina