Leutascher Geisterklamm - przepiękny wąwóz duchów na pograniczu Tyrolu i Bawarii

Ostatnie chwile w Austrii spędziliśmy, przedzierając się przez wąskie kładki zawieszone nad rwącymi wodami rzeki Leutascher Ache. Atrakcja jest polecana dla rodzin z dziećmi (czyli przewidziana jako bezpieczna i przyjemna), jednak dla osób stroniących od wysokości, przejście przez wąwóz może być nie lada wyczynem.
Do Leutascher Geisterklamm traficie, dostając się pod adres: Schanz 273a, Leutasch.
Możecie wybrać się samochodem (z Innsbrucka to tylko 45 min drogi) i zaparkować na parkingu Leutascher Geistklamm (P19). Możecie również skorzystać z komunikacji miejskiej, jadąc najpierw pociągiem (stacja Seefeld), a następnie autobusem (przystanek "Leutasch Geistklamm").
Co warto wiedzieć, wybierając się do Leutascher Geisterklamm?
Wąwóz otwarty jest od maja do października. Czynny od poniedziałku do niedzieli.
Do wyboru są 2 trasy:
mała (0,5 km): komfortowa trasa z widokiem na rzekę.
duża (3,2 km): wiedzie przez wąskie kładki przytwierdzone do skał. Nie jest dostosowana pod wózki dziecięce, czy rowery. Psy również nie mają wstępu. My szliśmy właśnie tą ścieżką.
Do atrakcji należy również mierzący 23 m wysokości wodospad Wasserfallsteig (wstęp kosztuje kilka €). Trasa biegnie od panoramicznego mostu Panorama-Brücke. Wymagane jest dobre obuwie, po drodze są strome podejścia.
Parking w niedzielne wakacyjne południe pęka w szwach. Chwilę czekamy i zwalnia się miejsce. Płacimy 6€ (dzienna stawka) i ruszamy w drogę.

Wąwóz zamieszkuje okoliczny duch, który wraz z gnomami i goblinami przygotował niezapomniane atrakcje dla najmłodszych odkrywców. Ścieżki tematyczne znajdziecie zarówno na małej, jak i dużej trasie.



Kładki wyglądają całkiem porządnie, idziemy więc dalej.



Przejście kładkami nic nas nie kosztuje, poza odrobiną nerwów i ekscytacji.

Potrzeba było setek lat, by spływająca z gór woda, wyczarowała ten spektakularny krajobraz.




W końcu docieramy do kulminacyjnego punktu wycieczki - panoramicznego mostu zawieszonego 70 m nad wodą. Stąd już niedaleko, by wrócić na leśną ścieżkę lub iść w kierunku wodospadu. Czas nagli, więc wybieramy pierwszą opcję i udajemy się w stronę parkingu.



Na pusty żołądek nie ma co jechać, dlatego zatrzymujemy się w pobliskiej restauracji - Gasthaus Klammgeist, serwującej tradycyjną domową kuchnię. Jedzenie jest pyszne, porcje aż za duże, a sama restauracja mieści się w dawnym budynku celnym i urzeka wiejskim klimatem.
Pośpiesznie wracamy do auta, sprawdzamy najlepszą trasę i ustawiamy nawigację. Przygoda trwa! :)
Do następnego! Paulina