Ogrody Cavaglia, stacja Alp Grüm oraz jezioro i lodowiec Palü, czyli plan na całodniową wycieczkę z widokiem na dolinę Poschiavo

Jeżeli zatrzymacie się w dolinie Poschiavo, na pewno nie będziecie się nudzić. Możecie wsiąść w czerwony pociąg Kolei Retyckich, zatrzymać się na przystanku Cavaglia i stamtąd ruszyć dalej, aż cały dzień upłynie Wam niepostrzeżenie.
Pierwotny plan obejmował jedynie zwiedzanie ogrodów lodowcowych Cavaglia i powrót do doliny na nogach. W trakcie wycieczki stwierdziliśmy, że chcemy więcej. I w taki oto sposób zobaczyliśmy również przepiękne jezioro i lodowiec Palü.
Ale po kolei.
Wróćmy na dworzec w Poschiavo, gdzie czekamy na pociąg. No może nie czekamy, bo jak docieramy na stację, to pociąg właśnie nadjeżdża, a my bez biletów wskakujemy do pierwszego lepszego wagonu. Pociąg po brzegi wypełniony jest turystami, a my szukamy automatu do zakupu biletów. Bezskutecznie.
Z pomocą przychodzi sympatyczna para z Francji, która przyjechała do Szwajcarii, by przemierzać rowerami górskie szlaki. Jednym okiem podziwiam ich ekwipunek, drugim wyglądam za okno. Pociąg zaczyna powoli piąć się w górę, zostawiając dolinę za sobą.

Jedziemy jeszcze przez chwilę i wysiadamy na przystanku Cavaglia, gdzie zaczynamy pierwszy etap wycieczki.

Etap 1: Zwiedzanie ogrodów lodowcowych Cavaglia
Ogrody lodowce znajdują się raptem 0,5 km na południe od stacji Cavaglia (1693 m n.p.m.). Drogę wskazuje nam sympatyczny olbrzym Grummo - bohater miejscowych legend.
Ogród czynny jest od 1 maja do 31 października.
Do Cavaglii można dostać się również autem (parking znajduje się niedaleko wejścia do ogrodów). Z Poschiavo to około 10 km, droga wiedzie serpentynami i zajmuje ponad 25 min.




Te niezwykłe formacje to sprawka lodowca Palü. Przez tysiące lat żwir i gruz transportowane przez wodę lodowcową, wydrążyły gigantyczne otwory w podłożu skalnym.

Nawet do 14 m głębokości osiągają niektóre z tych wielkich kotłów. Ich oczyszczenie wymagało dużo pracy i wysiłku.


Chwila oddechu.
Z jednej strony widok na dolinę Poschiavo, którą zobaczymy dziś jeszcze nie raz, z drugiej przełęcz Bernina (2328 m n.p.m.).


Schodzimy w głąb wąwozu, by jeszcze z bliższa przyjrzeć się wykutym w skałach formacjom. Przez wąwóz z impetem przepływa rzeka Cavagliasch.

A że dzień jeszcze długi wracamy w okolice stacji Cavaglia i w oczekiwaniu na pociąg (bilet kupujemy już w automacie), zatrzymujemy się na coś słodkiego. Kuchnia szwajcarska ma wiele ciekawych smaków, ale ciasta zdecydowanie do nich nie należą. :)

Tym razem wagony prawie puste. Nie rozsiadamy się na długo - nasz przystanek jest już na następnej stacji.

Ostatnia serpentyna i jesteśmy u celu.
Etap 2: Stacja Alp Grüm i zejście do jeziora Palü
Wysiadamy na stacji Alp Grüm (2091 m n.p.m), kiwając głowami z uznaniem i aprobatą. W pełni rozumiemy, dlaczego akurat w tym miejscu Bernina Express zatrzymuje się na krótką chwilę, dając turystom czas na zrobienie pamiątkowego zdjęcia.
Widok na dolinę Poschiavo oraz jezioro i lodowiec Palü w jednym - mają rozmach w tej Szwajcarii. :) Tak więc siadamy i patrzymy, tym bardziej że żaden pociąg na nas nie czeka.


Jeszcze pamiątkowe zdjęcie i ruszamy dalej.



Droga nad jezioro jest całkiem przyjemna, choć momentami bardzo stroma. Pomysł powrotu na stację Alp Grüm znika błyskawicznie.


Bo tak naprawdę wcale nie chodziło o jezioro. :)

Zatrzymujemy się w Rifugio Restaurant Alpe Palu. Z takim widokiem nawet bułka z masłem będzie smakować wybornie.

Ten mleczny kolor to zasługa lodowca Palü. Na jeziorze zbudowana jest tama, dzięki czemu służy ono jako magazyn dla elektrowni Palü.

To nie zawsze był czerwony. Pierwsze wagony pociągów należących do Kolei Retyckich miały barwę ciemnozieloną. A słynna czerwień to efekt trwającej 10 lat metamorfozy, która zakończyła się w latach 90. ubiegłego wieku.

W okolicy pełno takich znaków, które przestrzegają przed wejściem do koryta rzeki (i pobrodzeniem w krystaliczne czystej wodzie). Dlaczego?
Jest to związane z pracą rozsianych po dolinie Poschiavo hydroelektrowni. Poziom wody w każdej chwili może się drastycznie zmienić.

Nad jeziorem cisza i spokój. Obserwujemy naturę w kameralnym towarzystwie i zastanawiamy się, gdzie podziali się Ci wszyscy turyści z przepełnionego pociągu.

Pokontemplowali, idziemy więc dalej.
Etap 3: Zejście do Cavaglii
Jako że pomysł powrotu na stację Alp Grüm został odrzucony jednomyślnie, najlepszym rozwiązaniem jest zejście do Cavaglii na nogach.



Po około 45 minutach docieramy do Cavaglii, gdzie możemy wsiąść w pociąg, którym wrócimy do Poschiavo. Jednak nasze nogi tak dobrze się rozchodziły, że rezygnujemy z transportu i idziemy dalej.

Etap 4: Zejście do Poschiavo

Po raz kolejny i nie ostatni łapiemy czerwony pociąg. Tym razem mija nas Bernina Express, którego pasażerowie mogą podziwiać Szwajcarię przez duże panoramiczne okna.

Idziemy sobie przez las zupełnie nieświadomi, jakie widoki czekają nas niedługo.


Co tam stacja Alp Grüm i jezioro oraz lodowiec Palü. Pierwsze miejsce w konkursie "moment dnia" wędruje do skąpanej w promieniach zachodzącego słońca doliny Poschiavo.


Na horyzoncie Lago di Poschiavo, od którego zaczęliśmy zwiedzanie doliny. Jako przystawka przed wyższymi partiami sprawdziło się znakomicie.


W dole, na wysokości około 1100 m n.p.m. znajduje się San Carlo. Wieś oddalona jest zaledwie o 2 km od miasta Poschiavo, do którego zmierzamy.


Ciekawe, po ilu przejazdach w końcu się znudzą?


Naładowani endorfinami docieramy na parking, gdzie mimo zmęczenia dyskutujemy o dzisiejszych przeżyciach, w międzyczasie planując już następne wyjście.
Do następnego! Paulina