Słowa Płyną

Słowa Płyną

Nasz pobyt w północnych Włoszech. Miesiąc kolejek, życzliwych sąsiadów i za cienkich kołder

Nasz pobyt w północnych Włoszech. Miesiąc kolejek, życzliwych sąsiadów i za cienkich kołder

Nad Lago Maggiore trafiliśmy, bo nie było już fajnych miejsc w pobliżu jeziora Como. Wybór padł na Capronno - niewielką osadę położoną w gminie Angera. Zatrzymaliśmy się w niewielkim mieszkaniu położonym na starym dziedzińcu, otoczonym stajniami i stodołami...

Najstarszy zachowany dokument dotyczący Capronno pochodzi z 877 roku. Wiekowość tego miejsca czuć niemal na każdym kroku.

Antyczna zabudowa wioski Capronno. Zachodzące słońce oświetla kamienne ściany kościoła i dzwonnicy. Mury porastają pnące rośliny.Zbliżenie na stary dom w Capronno. Do mieszkanie na piętrze prowadzą schody. Pod schodami znajdują się drewniane drzwi, które za którymi znajduje się schowek na śmieci. Duża donica, w której znajdują się różnie gatunki roślin i kwiatów. Dominują kwiatki o różowym odcieniu. Donica stoi pod kamienną ścianą. Główna ulica w Capronno w gminie Angera nad jeziorem Maggiore. Wzdłuż ulicy stara kamienna zabudowa. Przed domami niskie krzewy róż.

Czas, który spędziliśmy w północnych Włoszech, wycisnęliśmy jak cytrynę

Z jednej strony zwiedzaliśmy najbliższą okolicę, z drugiej przy każdej możliwej okazji jeździliśmy do Szwajcarii (której wciąż nam było mało).

Kolaż dwóch ujęć na szwajcarskie Alpy. Ujęcie zrobione w Capronno. Jedno w ciągu dnia, drugie o zachodzie słońca.

Tym razem eksplorowaliśmy kanton Valais.

Alpejskie góry w słoneczny wrześniowy dzień. Na pierwszym planie jezioro, przy którym chodzą ludzie. Dalej ośnieżone szczyty górskie. Kanton Valais.

1. Zobaczyliśmy najpiękniejszą górę Szwajcarii.

Autorka bloga Słowa Płyną robi zdjęcie szwajcarskim górom, zwłaszcza Matterhornowi. Przykuca na ziemi i ustawia telefon do zdjęcia. Dzień jest słoneczny i pogodny.

2. Dotarliśmy nad największy lodowiec Alp.

Panorama na lodowiec Aletsch - największy lodowiec Alp. Autorka bloga Słowa Płyną siedzi na dużym kamieniu i spogląda na tony wiecznego śniegu.

Obie wycieczki dostarczyły dużych wrażeń. Nie tylko widokowych, ale również "transportowych". Żeby zobaczyć Matterhorn, czy lodowiec potrzebowaliśmy wsiąść do kolejek. Po kilku wjazdach i zjazdach na pewno czuję się pewniej, ale do fanki jeszcze mi daleko. :)

Zjazd kolejką w miejscowości Fiesch w Alpach. W dole nisko drzewa, na horyzoncie panorama gór.

Włosi też mają swoje kolejki. A nawet wiaderka, które unoszą ludzi w powietrzu.

Wjazd kolejką linową Laveno Mombello nad jeziorem Maggiore w północnych Włoszech. W wiaderku stoi dwoje ludzi. W dole widać miasteczko i kawałek jeziora.

Wróćmy jednak do Capronno, które również zasługuje na chwilę uwagi

O Capronno nie znajdziecie za wiele w internecie, może nawet Google podpowie Wam inną nazwę. Jest tu kilka ulic na krzyż. Najważniejsza z nich przechodzi przez niewielki plac, nieopodal którego leży Osteria Vecchia Capronno - obecnie największa atrakcja wioski.

Drzwi wejściowe do restauracji Osteria Vecchia Capronno. Jest wieczór, nad drzwiami świeci się lampa.

Obejście całego Capronno trwa niewiele. Jeżeli spróbujecie pójść dalej, bardzo możliwe, że natraficie na pola kukurydzy. Pełno ich tutaj.

Deszczowy dzień w Capronno nad jeziorem Maggiore. Po prawej stronie rower ozdobiony kwiatami. Na horyzoncie pola kukurydzy. Na pierwszym planie skoszona trawa.

Są również zwierzęta. Przy restauracji gromadzą się koty. Za ogrodzeniem chodzą kury i kogut, który co rano budzi mieszkańców. Przy figowcu latają duże bzyczące owady. A komary są wszędzie.

Słoneczny dzień w Capronno w gminie Angera. Wydzielone i ogrodzone pola. Za nimi las a dalej góry.Ozdobny kogut na ogrodzeniu wskazujący cztery kierunki świata. Znajduje się w Capronno we Włoszech. Dzień się dopiero zaczyna. Niebo pokrywają chmury.Capronno nad jeziorem Maggiore. W tle zabytkowy kamienny kościół. Na pierwszym planie róże, które pokryte są deszczem.

Ludzie też tu mieszkają. Są otwarci i życzliwi, i sprawiają, że czujesz się "jak swój".

Liście oliwki i lilaku leżą na drewnianej ławce. Obok stoi niebieski kosz na śmieci. Autorka bloga Słowa Płyną robi zdjęcie roślinom, które dostała od sąsiadów w Capronno.

Życie w Capronno płynie spokojnie i powoli. Nawet Internet się nie spieszy.

Plac w wiosce Capronno we Włoszech o zachodzie słońca. Przy brązowym koszu na śmieci stoi szary kot. W oddali stara kamienna zabudowa.

Dla tych, którzy chcą intensywniej, są miasta.

Pobliska (w miarę spokojna) Angera.

Miasteczko Angera o zachodzie słońca. Niebo pokryte jest różowymi chmurami. Latarnie przy ulicy świecą żółtym ciepłym światłem.

I Mediolan.

Katedra Duomo di Milano w piątkowy wieczór. Oświetlona fasada budynku kontrastuje z czarnym niebiem. Przed katedrą na placu przechadzają się turyści.Centrum Mediolanu nocą. Oświetlona Galeria Handlowa Vittorio Emanuele II, przy której chodzą turyści.

Wizyta w Mediolanie zbiega się z końcem pobytu w Capronno. Po raz kolejny ładujemy torby do auta, żegnamy się z sąsiadami i jedziemy tam, gdzie jeszcze nas nie było.

Osada Capronno we Włoszech. Przy zabytkowej zabudowie stoi zaparkowane białe auto z otwartym bagażnikiem. Przy budynkach krzewy i roślinność ozdobna. Droga prowadząca do Capronno nad jeziorem Maggiore. Wzdłuż drogi pola kukurydzy.

Dziękuję za uwagę, z pozdrowieniami :-) Paulina

-----------------

✍️ Wszystkie podsumowania miesiąca

1. Austria: Grüß Gott! Czyli jak się nam mieszkało i pracowało w Austrii

2. Szwajcaria: To było nasze najlepsze lato. Podsumowanie miesięcznego pobytu w Szwajcarii

3. Włochy: Nasz pobyt w północnych Włoszech. Miesiąc kolejek, życzliwych sąsiadów i za cienkich kołder

4. Sardynia: Sardyńskie "slow life". Nasz miesiąc na Wyspie Szczęścia

Dołącz do newslettera!

Szukasz podróżniczych inspiracji po bliższych i dalszych zakątkach Europy? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco. Obiecujemy dzielić się tylko wartościowymi treściami.

Zapisując się, akceptujesz politykę prywatności i regulamin newslettera.