Nasz pobyt w północnych Włoszech. Miesiąc kolejek, życzliwych sąsiadów i za cienkich kołder

Nad Lago Maggiore trafiliśmy, bo nie było już fajnych miejsc w pobliżu jeziora Como. Wybór padł na Capronno - niewielką osadę położoną w gminie Angera. Zatrzymaliśmy się w niewielkim mieszkaniu położonym na starym dziedzińcu, otoczonym stajniami i stodołami...
Najstarszy zachowany dokument dotyczący Capronno pochodzi z 877 roku. Wiekowość tego miejsca czuć niemal na każdym kroku.




Czas, który spędziliśmy w północnych Włoszech, wycisnęliśmy jak cytrynę
Z jednej strony zwiedzaliśmy najbliższą okolicę, z drugiej przy każdej możliwej okazji jeździliśmy do Szwajcarii (której wciąż nam było mało).

Tym razem eksplorowaliśmy kanton Valais.

1. Zobaczyliśmy najpiękniejszą górę Szwajcarii.

2. Dotarliśmy nad największy lodowiec Alp.

Obie wycieczki dostarczyły dużych wrażeń. Nie tylko widokowych, ale również "transportowych". Żeby zobaczyć Matterhorn, czy lodowiec potrzebowaliśmy wsiąść do kolejek. Po kilku wjazdach i zjazdach na pewno czuję się pewniej, ale do fanki jeszcze mi daleko. :)

Włosi też mają swoje kolejki. A nawet wiaderka, które unoszą ludzi w powietrzu.

Wróćmy jednak do Capronno, które również zasługuje na chwilę uwagi
O Capronno nie znajdziecie za wiele w internecie, może nawet Google podpowie Wam inną nazwę. Jest tu kilka ulic na krzyż. Najważniejsza z nich przechodzi przez niewielki plac, nieopodal którego leży Osteria Vecchia Capronno - obecnie największa atrakcja wioski.

Obejście całego Capronno trwa niewiele. Jeżeli spróbujecie pójść dalej, bardzo możliwe, że natraficie na pola kukurydzy. Pełno ich tutaj.

Są również zwierzęta. Przy restauracji gromadzą się koty. Za ogrodzeniem chodzą kury i kogut, który co rano budzi mieszkańców. Przy figowcu latają duże bzyczące owady. A komary są wszędzie.



Ludzie też tu mieszkają. Są otwarci i życzliwi, i sprawiają, że czujesz się "jak swój".

Życie w Capronno płynie spokojnie i powoli. Nawet Internet się nie spieszy.

Dla tych, którzy chcą intensywniej, są miasta.
Pobliska (w miarę spokojna) Angera.

I Mediolan.


Wizyta w Mediolanie zbiega się z końcem pobytu w Capronno. Po raz kolejny ładujemy torby do auta, żegnamy się z sąsiadami i jedziemy tam, gdzie jeszcze nas nie było.


Dziękuję za uwagę, z pozdrowieniami :-) Paulina
-----------------
✍️ Wszystkie podsumowania miesiąca
1. Austria: Grüß Gott! Czyli jak się nam mieszkało i pracowało w Austrii
2. Szwajcaria: To było nasze najlepsze lato. Podsumowanie miesięcznego pobytu w Szwajcarii
3. Włochy: Nasz pobyt w północnych Włoszech. Miesiąc kolejek, życzliwych sąsiadów i za cienkich kołder
4. Sardynia: Sardyńskie "slow life". Nasz miesiąc na Wyspie Szczęścia